Tag Archives: XX wiek

W domu Leona Wyczółkowskiego

Cześć!

Zawsze gdy słyszałam „Leon Wyczółkowski” miałam przed oczami mój ulubiony obraz „Stańczyk”, który znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie. Nie chodzi mi tu nawet specjalnie o motyw upadającej inteligencji Polskiej, czy o problemy zjednoczeniowe rodem z Wesela Wyspiańskiego. Chodzi o wykonanie. Ten obraz wydaje mi się bardzo teatralny, pełen emocji, a do tego całkiem niebanalny. Nie uparłam się na niego, bo uważam, że jestem arcydziełem narodowym, czy czymś tego pokroju. Patrząc na ten malunek najzwyczajniej w świecie wszystko mi się zgadza. Zestawienie barw, umiejscowienie kukiełek, kompozycja… Nie jest wymagający ale cieszy oko. https://i0.wp.com/www.niezlasztuka.net/wp-content/uploads/2015/01/wyczol4.jpgPrzez długi czas moja świadomość Wyczółkowskiego opierała się tylko na tym. Ostatnio miałam jednak okazję odwiedzić na kilka godzin Bydgoszcz. Udałam się na uroczą Wyspę Młyńską i do domu Leona Wyczółkowskiego.

Muzeum jest ujmujące. Kameralne, ciche, zachowane w startym stylu. Nawet podpisy prac znajdowały się na kartach na stole, a nie przy obrazach (choć to nie jest akurat pozytywnym aspektem). Miałam okazję zobaczyć kilka portretów, pejzaży, a nawet zdjęć Wyczółkowskiego nad morzem, czy jego faktycznych atrybutów życia codziennego, jak np. okrągłych okularów. Poniżej kolejno:
Kopanie buraków, 1903 pastel
Morskie oko, 1911 pastel
Autoportret, 1913 pastel
https://i0.wp.com/pl.static.z-dn.net/files/d04/3fb09d2adab7b4a1ddb75da50421cc3d.jpghttps://i0.wp.com/wyczolkowski.pl/data/file/0/9/90_MOB_W_519_nnn_b.jpghttps://i1.wp.com/www.agraart.pl/pics/dziela/141_wyczolkowski_95.jpgBardzo nie podoba mi się światło w pracach Leona Wyczółkowskiego. Pojawia się w różnych miejscach, wydaje mi się nieprzemyślane i chaotyczne. Tak samo nie podobało mi się za bardzo muzealne światło odbijające się od dzieł i przeszkadzające w oglądaniu prac.

Mimo wszystko atmosfera panująca w tych kilku pokojach, urocze umeblowanie, świeże kwiaty w pokojach i zdjęcia malarza spowodowały, że uważam to za całkiem przyjemny wypad do małej galerii. Dowiedziałam się przy okazji, że artysta tworzył przy użyciu różnych technik jak np: litografia – rysunek wykonywany na kamieniu litograficznym, tzw, druk płaski, akwaforta – technika graficzna wklęsła, w której obraz otrzymuje się poprzez odbijanie wytrawionego kwasem rysunku na płycie miedzianej (definicja sjp lepiej to wyjaśnia niż ja 😉  czy algrafia– technika druku płaskiego wykorzystująca płyty aluminiowe powleczone warstwą światłoczułą.

Obraz, który najbardziej mnie zachwycił to Wiosna w Gościeradzu z 1931r. Wychodząc z jednego pokoju gwałtownie się odwróciłam przypominając sobie, że nie spojrzałam na jeszcze jedną ścianę. I tak szybko jak się odwróciłam, tak mocno uderzyła mnie ta praca. Czułam dosłownie jakimi emocjami mogła napawać artystę i patrząc na nią mogłam przez chwilę poczuć to, co prawdopodobnie nosił w sercu nie żyjący już malarz. https://i2.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/35/WyczolkowskiWiosna.jpgWizytę w muzeum zaliczam do jednej z udanych. Jeśli będziecie kiedyś mieli w Bydgoszczy pół godzinki to zapraszam do Domu Leona Wyczółkowskiego 🙂

Dodaj komentarz

Filed under Relacje z wystaw, Sztuka polska

Analiza dzieła sztuki – Konrad Krzyżanowski „Fortepian”

Dzień dobry! 🙂

Ostatnio miałam problemy z zabraniem się za pisanie, trochę czasu upłynęło. Postanowiłam zamieścić chętnym do przeczytania analizę dzieła sztuki.

fortepian

Forte i piano w twórczości Konrada Krzyżanowskiego

 Miesiące całe z falą, równą histerycznym
Oborom, szturmowałem ku raf skalnych ścianom,
Nie śniąc że stopy Maryj na sierpie księżycznym
Mogą łeb dychawicznym zetrzeć Oceanom.[1]

 Sztuka dla sztuki

            Rok 1905 był wielkim przełomem. Badacze literatury uznają ten czas za koniec młodopolski. W Warszawie wybucha strajk, na skutek którego ginie około stu osób. Efekt wydarzeń jest natychmiastowy: artyści rozpoczynają bunt i otwarcie okazują chęć odejścia od obowiązku przedstawiania treści patriotycznych czy moralizatorskich. Symultanicznie w państwach sąsiednich rozwija się wiele nowych gatunków: młody Picasso jest w samym centrum różowego okresu[2] swojej twórczości, w Dreźnie powstała ekspresjonistyczna grupa Die Brücke, a w Paryżu ma miejsce pierwsza wystawa Fowistów. W owym okresie kwitnął również polski symbolizm. Wszystkie te elementy i wydarzenia, mające miejsce w Europie, wpłynęły na kreowanie sztuki polskiej na początkach XX wieku.

[1]Z ulubionego wiersza Konrada Krzyżanowskiego Arthur Rimbaud – „Statek Pijany” wydany w 1871r.

[2]Okres ten przypada na lata 1904 – 1906, młody Picasso malował wtedy głównie w różowej tonacji, pod wpływem miłości do Fernandy Olivier. Nie wychodząc jednak ze swojej wewnętrznej melancholii skupia się na egzystencjalnych niepokojach oraz radości.

(…) portretuje ludzi nie takimi jacy są lecz takimi jakimi powinni być[1]

            W celu zrozumienia twórczości i technik malarskich stosowanych przez Konrada Krzyżanowskiego musimy spojrzeć na jego bogate życie jako podróżnika, obserwatora i pedagoga słynącego ze świetnych portretów i pejzaży. Urodził się i wychował w Kijowie. Tam też rozpoczął tam naukę malarstwa w Szkole Rysunkowej Nikołaja Muraszki. Następnie przeniósł się do Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, gdzie wielki wpływ na jego twórczość wywarł Archip Iwanowicz Kuindży[2]. Widoczne jest podobieństwo w pejzażach profesora i ucznia, który próbował oddawać rzeczywistość jak swój przyjaciel i mistrz. Najbardziej znany z tego etapu twórczości jest Portret rosyjskiej aktorki, który, już na początkach ścieżki artysty, pokazywał jego wielki potencjał. Po tym, jak został wydalony z uczelni, udał się do Monachium, gdzie studiował w prywatnej szkole malarstwa Szymona Hollosy’ego. W roku 1900 zjawił się w Warszawie i został tam na stałe. Wykonywał ilustracje dla czasopisma Chimera, a także założył razem z Kazimierzem Stabrowskim prywatną szkołę malarską.

[1]Fragment z wypowiedzi Jana Kleczyńskiego do czasopisma „Życie Polskie” w 1914r.

[2]Ówczesny profesor Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, realista, malował głównie pejzaże.https://i2.wp.com/dzikobycie.blox.pl/resource/Dziewczynka_i_fortepian.jpg

„Zacząłże on

Uderzać w ton?…
Czy taki Mistrz!… że gra… choć – odpycha?” [1]

            Fortepian został wykonany w ekspresjonistycznym tonie. Mimo to, wyraźnie odznacza się zamiłowaniem artysty do ciepłych, pastelowych barw. Autor określa kształty malowanych przedmiotów oraz zakrzywia rzeczywistość, wedle własnej potrzeby, co umożliwia mu ukazanie tego, co istotne i tego, co stanowi jedynie element kompozycji. Konrad Krzyżanowski stosuje perspektywę malarską. Barwy są jego przepustką do wyodrębnienia elementów dzieła.

[1]Z wiersza Fortepian Chopina autorstwa Cypriana Kamila Norwida.

Kawaler i puszka farby

            Nastrój, panujący w życiu Konrada przed zaślubinami, z głośnego forte, ekspresjonistycznych machnięć pędzla, jaskrawych barw, zaczął delikatnie ściszać się  ku subtelnemu piano. Czołowe miejsce zajęła żona, chęć założenia rodziny i potrzeba stabilizacji. Puste pomieszczenie i fortepian mogły być symbolem pożegnania malarza z samotnym życiem i tułaczką przez różne miejsca na świecie. Jest to ostatnia chwila by utrwalić, powspominać minione chwile młodości i rozpocząć nowe życie z kochaną przez siebie kobietę.

Zapraszam do przeczytania całości w załączniku i do zapoznania się z wnioskami, które są w ostatnim akapicie pracy :).

Bluebird

Fortepian – Bluebird

1 komentarz

Filed under Analiza dzieła sztuki, Klasyki, Sztuka polska

Tate Modern pod krytycznym okiem #2

Hej!

Najbardziej lubię sale muzealne, które wyznaczają sobie jakieś cele. Np. gdy wiem, że wchodząc do sali kuratorzy chcą mi pokazać na kim inspirowali się polscy artyści XX wieku. Tak właśnie było na II piętrze „Transformed visions”, gdzie artyści za pomocą sztuki rozważają kondycję człowieka, jego ciało oraz przyszłość sztuki po II W.Ś. 

_DSC1863

W przedstawieniach ciała bardzo podobały mi się różne złożone formy, kształty jakie może przyjmować ciało, w złej lub dobrej kondycji, z różnych perspektyw. Jednak tylko do pewnego stopnia byłam w stanie się odnaleźć wśród dzieł. Gdy widzę, że obraz nie ma w sobie ani krzty ciała wtedy podchodzę do niego niechętnie. Głównie dlatego, że nie wiem od jakiej strony go ugryźć.
Poniżej przedstawiam obraz Magdy Cordell (na prawo od rzeźby). Rozumiem, że artystka chciała przedstawić ciało kobiety za pomocą pełnych kształtów, pewnie mając za wzór Wenus z Willendorfu, mimo to dobór barw nie specjalnie przypadł mi do gustu. Uważam, że ten obraz nie wnosi nic nowego, a przy tym nie zaspakaja moich potrzeb estetycznych. 

 _DSC1883

Obok obrazu, po prawej stronie, znajduje się zaś bardzo ciekawa i inspirująca rzeźba, zwłaszcza dla mojego fotografa, który próbował ugryźć ją z różnych stron. To dzieło nosi tytuł „Man pointing” i zostało wykonane przez Alberto Giacomettiego. Tu przenoszę się na kolejny temat jakim jest rozważanie nad kondycją sztuki po II W.Ś. Alberto wykonał w tym stylu też prace takie jak „Man walking” czy „Man running” .Dla mnie rzeźba jest przede wszystkim przyjemnością dla oka, która swoim kształtem i wielkością obejmuje salę i wszystkie znajdujące się w niej obrazy.

_DSC1881_DSC1885

Wizje artystów były przeważnie negatywne. Jean Dubuffet namalował obraz „Bussy life”, za pomocą którego chciał przestawić, jak sugeruje tytuł, pracowitą przyszłość, skłębionych, zagubionych, małych ludzików otoczonych masą rzeczy do zrobienia.

Leon Kossoff na obrazie „Men in a wheelchair” przedstawia człowieka o złej kondycji, zmęczonego wojną i zniszczonego psychicznie. Swoją drogą nigdy w życiu nie widziałam tak grubo namalowanego obrazu. Uwielbiam gdy na dziełach można doświadczać wdzięcznych pociągnięć pędzla artysty. Tutaj jednak farby jest za dużo. Artysta musiał chyba maczać szpachelkę w wielkim wiadrze farby i rzucać ją na płótno. 

Poza tym pojawił się taki obraz jak „Seated man” Francisa Bacona, który przedstawia samotnego człowieka otoczonego masą eleganckich przedmiotów. Jego celem było podkreślenie wyodrębnienia, izolacji i bezosobowości. Myślę, że to wspaniałe za pomocą obrazów cofać się do czasów współczesnych artystom i patrzeć ich oczami na świat oraz na wizje jego przyszłości. Zwłaszcza, że żyjemy w czasach, które Jean Dubuffet przewidywał jako pracowite i zgubne dla małego człowieczka. Warto się zatrzymać i zastanowić, czy artyści mieli rację przewidując przyszłość. Czy wizje artystów się sprawdziły? 

Już niedługo Matisse i Malewicz ;).
Bluebird

Dodaj komentarz

Filed under Relacje z wystaw, Sztuka współczesna

Nowe Sukiennice Młodej Polski

Cześć!

Dzisiaj bardzo krótki wpis o wystawie prezentującej cztery sale w sukiennicach. Jeśli ktoś jest zainteresowany typowo szkolnymi, podręcznikowymi przykładami sztuki polskiej XIX/XX wieku to ta wystawa z pewnością go zainteresuje.

Mamy nadzieję, że Galeria w Sukiennicach podtrzyma swą chlubą tradycje, przypominając kolejnym pokoleniom o patriotyzmie przodków – fragment ulotki, który tłumaczy co można tam znaleźć. „Czwórka” Chełmońskiego, „Szał” Podkowińskiego,”Hołd pruski” Matejki portret Poniatowskiego Bacciarellego, wiele pięknych dzieł Malczewskiego jak np. „Introdukcja”.

Byłam tam z samego rana, trafiłam akurat na darmowy wstęp więc czerpałam wiele przyjemności ze świeżym umysłem w oglądaniu tych obrazów. Co jest jednak ciekawe, o wiele lepsze, bardziej spektakularne wydają się z odległości. Gdy widziałam obrazy w dużej odległości od siebie np. w innym pomieszczeniu wydawały mi się takie ogromne, niemalże przytłaczające, gdy podchodziłam bliżej zaczynały tracić swoją wielkość. Mimo to, są naprawdę warte obejrzenia, to dorobek kulturalny polski, który jest wart znania dla własnej świadomości historycznej. Z resztą, czystą przyjemnością jest móc zobaczyć tę sztukę na własne oczy gdy jest tak namacalna (w niedziele wstęp za darmo).

Już niedługo symbolizm czeski oraz wywiad z pewną abstrakcyjną malarką ;).

Bluebird

Dodaj komentarz

Filed under Relacje z wystaw, Sztuka polska

Zawsze! Młoda Polska.

Cześć!

Dzisiaj byłam na wystawie Młodej Polski. Z góry powiem, że zachwyciła mnie swoją siłą, pozytywną energią. Nie uważam malarstwo polskie za szczególnie wybitne, a zwłaszcza nie z początku XX wieku. Aby móc się faktycznie zachwycić trzeba rozumieć ten klimat, atmosferę jaka panowała w tamtym czasie. Rewolucyjne nadzieje, poczucie swobody, artystycznej kreatywności, pełnej alkoholu i narkotyków (zwłaszcza w przypadku Witkacego), a także buntu i wyczuwalnej w powietrzu nuty odchodzącego powoli dekadentyzmu.

Powyżej zamieściłam obraz Paon stworzony przez różnych artystów młodopolskich w kawiarni, znajdują się tam wiersze i jakieś ich drobne rysunki, fragmenty obrazów. Sprawiło mi dużo radości oglądanie tego obrazu – oddawał duszę tamtych czasów.

Wystawa dzieli się na kilka sal, każda z nich ma inny temat, motyw przewodni. Bardzo przemyślany został sposób rozmieszczenia obrazów. Pokrótce powiem o każdej sali :).

AUTOPORTRETY

Bardzo fascynują mnie autoportrety. Lubię patrzeć jak widzą siebie artyści. Znajduje się tam np. Wyspiański z żoną, którą namalował w naprawdę nieprzyjemny sposób, jej spojrzenie miażdży…Pojawił się również genialny autoportret Malczewskiego czy Wojciecha Weissa, który ma spojrzenie i uśmiech prawie jak Mona Lisa, a przy tym symbol masek trzymanych w rękach, które wręcz mówią do obserwatora: „Którą z masek ubrałem teraz?”

MIT MIASTA

Pojawiło się wiele nokturnów z Krakowa oraz przedstawień o świcie, placyki, Wawel… Generalnie próba namalowania na swój sposób postrzeganego przez artystów świata. Z tej sali moim mistrzem jest Wyspiański „Planty z widokiem na Wawel” o świcie :).

WIDOKI NATURY

Z pewnością jednym z mistrzów tematu jest Krzyżanowski, który prowadził własną szkołę w Warszawie i organizował wyjazdy artystyczne w plener gdzie szkolił się w pejzażach. Bardzo poruszył mnie również Wyczółkowski „Mnich nad morskim okiem”. Co tu dużo mówić lepsze i gorsze próby oddania natury 🙂

MODELE

W tej sali znajdowało się dużo ciekawych obrazów z postaciami pozującymi artystom, lub tym które były ich inspiracjami. Pojawił się obraz z drugiej specjalizacji Krzyżanowskiego – „Portret Jadwigi Gaszczyńskiej”, dwa obrazy Wyspiańskiego jeden z 1900 roku, próba namalowania Helenki,a później słynna pastela 1902 roku „Helenka z wazonem”. Artyści malowali również siebie wzajemnie, Władysław Ślewiński namalował Witkacego w 1911 roku. Ciekawie jest zestawić ten obraz z autoportretem z 1913 roku. To ciekawe jak postrzegał siebie sam, a jak postrzegał go kolega.

FANTAZMATY, NADZIEJE, LĘKI

Ta sala kompletnie mnie porwała, mimo tego, że przewodnik z grupą turystów wszedł do sali i nie mogłam się skupić na analizie. To pomieszczenie było pełne symboli, niepokojów, nadziei. Obrazy były smutne, niektóre bardzo poruszające. Był to pewien poważny element tamtych czasów, które przecież nie były nadzwyczaj pozytywnymi. Przypominam, na karach artystów wisiał duch dekadentyzmu. Poniżej obraz Hofmana „Wiosna”.

SALON

Obrazy skupiające się na przedstawieniach szlachty, wyrachowanych martwych natur, pojawiły się nawet za szkłami autentyczne suknie kobiet z tamtych lat. Było odrobinę impresjonizmu, spokoju  a postaci dumnie obserwowały odbiorcę sztuki, można było się poczuć przez chwilę jak obraz pod ostrzałem spojrzeń. Poniżej martwa natura Axentowicza.

W STRONĘ LUDU

Element przepełniony wiejską miłością, polem, bydłem, sielanki i dni gorsze –  sztuka o wsi. Czas gdy próbowano zrozumieć chłopów i doceniać wartość ich ciężkiej pracy. W tym czasie pojawiała się chłopomania – ślepe, powierzchowne zainteresowanie życiem rolnika. Mimo to, część ludzi faktycznie chciała zrozumieć jak to jest żyć na wsi i docenić ciężką pracę fizyczną na polu.

Kolejne dwie sale przedstawiały księgi, czasopisma i sztukę użytkową tamtych lat.

Na koniec piękne słowa, które były napisane na jednej z sal:

„(…) był to okres, kiedy w Krakowskiej Akademii, na przekór epigonom Matejki, fabrykującym tzw. „kobyły historyczne”, rodziła się pod bokiem samego mistrza, dość surowym okiem patrzącego na te igraszki, szkoła pejzażu polskiego. Dolatywały z zachodu pierwsze jaskółki Impresjonizmu: słowa „kolor”, „światło”, „plein air” dźwięczały jak nowe rewolucyjne hasła.”
Tadeusz Boy-Żeleński

Wystawa naprawdę warta zobaczenia, choćby ze względów historycznych 🙂

PS Już niedługo relacja z czeskiego symbolizmu… 😉

Bluebird

2 Komentarze

Filed under Relacje z wystaw, Sztuka polska

Skup Monet, czy monet?

Cześć!

Jak byłam w podstawówce mama ciągała mnie za sobą do wszystkich możliwych galerii sztuki – dzięki niej wiele się nauczyłam. Czasami tylko przychodziły takie momenty gdy po 4 godzinach zwiedzania byłam tak zmęczona, że dostawałam zboczenia artystycznego. Pewnego dnia jadąc z mamą samochodem zauważyłam napis „Skup monet”, zawołałam do mamy radośnie „Zobacz mają obrazy Moneta!” :). I faktycznie, to może wydawać się absurdalne, ale gdy miałam 10 lat takie mniej więcej miewałam odchyły.

.

Rok później jak byłam u dziadków w wolnej chwili chwyciłam po album z impresjonistami. Zobaczyłam ten powyżej zamieszczony obraz Claude Monet „Obiad”. Namalowany został w domu artysty i przestawia jego ogród oraz zamiłowanie do kwiatów. W tamtym czasie moja mama uwielbiała impresjonizm i był głównym obiektem jej zainteresowań, moim w takim razie też – nie potrafiłam wtedy wybierać własnych ścieżek.

Ten obraz lśnił w moich oczach. Był taki piękny, żywy, paradoksalnie pełen akcji i życia. Marzyło mi się by w pięknej sukni i wielkim kapeluszu przemierzać bujny ogród i wąchać to pyszne jedzenie. Załączam  link  na yt by móc się przyjrzeć artyście bardziej – autentyczny filmik z Jego życia :).

Teraz ciężko jest mi uwierzyć, że impresjoniści w swoim czasie byli kontrowersyjni i wyklęci przez Salon artystów. Ludzie patrząc na ich obrazy z nosami przyklejonymi do płócien widzieli tylko rozmazane plamy i narzekali, że nic nie przedstawiają. Nikogo nie interesowało, że nazwa impresjonizm oznacza z  łac. impressio ‚odbicie’, ‚wrażenie’, a nazwa pochodzi od obrazu Moneta „Impresja. Wschód słońca”. Obserwatorzy po długim czasie dopiero nauczyli się, że aby rozumieć tę sztukę należy patrzeć na nie z pewnej odległości.

Ważne jest też aby pamiętać, że impresjoniści doprowadzili do wielkich rozłamów i przełomów w sztuce. Wiek XIX i XX były czasem wielu prób i zmian. Wbrew pozorom te miłe dla oka dzieła były ogromnym sprzeciwem wobec ówczesnych form malarskich.

Myślę, że impresjonizm ma ogromne walory estetyczne i przyjemnie podziwiać te salonowe obrazy. Nazywam je tak gdyż moim zdaniem to jest ich największa funkcja – cieszyć oko.

 

(Powyżej obraz Renoira) Mają klimat, prawda? 🙂

Miłego dnia!

Bluebird

 

Dodaj komentarz

Filed under Klasyki